naszemiasto.pl: Małopolska - jest kasa na usuwanie skutków majowej powodzi
Kolejne drogi, mosty i budynki komunalne zniszczone w czasie powodzi będą mogły zostać odbudowane. Na ten cel przyznano Małopolsce 91,2 mln zł z budżetu państwa.

 Rządowe promesy na odbudowę po powodzi minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller wręczył wczoraj przedstawicielom 167 samorządów z woj. małopolskiego (150 gminom, 16 powiatów i samorządowi wojewódzkiemu). Największe dofinansowanie dostały powiaty: nowosądecki (5,2 mln zł), nowotarski (3,3 mln zł), tarnowski (3 mln zł) i dąbrowski (2,7 mln zł). Gmina Łapanów (pow. bocheński) dostała 2,3 mln zł. Gmina Borzęcin (pow. brzeski) 2,8 mln zł. Jak przyznaje wójt Janusz Kwaśniak, pieniądze bardzo się przydadzą, choć i tak nie pokryją wszystkich strat, jakie Borzęcin poniósł w czasie ubiegłorocznej powodzi.
- Szkody oszacowano na 18 mln zł. Dziś dostaliśmy już trzecią transzę pomocy, poprzednie promesy opiewały na 6,1 oraz 1,8 mln zł - mówi wójt i zaznacza, że nie przestaje walczyć o kolejne pieniądze dla gminy. Cieszy się, że szybko udało się wyremontować budynki szkolne i uczniowie nie odczuli tak bardzo skutków powodzi.

- Ciągle mamy jednak dużo do zrobienia. Część zniszczonych przez powódź dróg znajduje się na wałach Uszwicy. Musimy je odbudować i wzmocnić, aby w przyszłości woda aż tak im nie zagrażała - planuje Kwaśniak.


Również wójt Jodłownika (pow. limanowski) Paweł Stawarz zaznacza, że przed jego gminą jeszcze dużo pracy. - Odbudowaliśmy kilkanaście odcinków zniszczonych dróg. Do zrobienia jest jeszcze kilkadziesiąt - mówi. W tej transzy Jodłownik dostał 1,3 mln zł, w poprzedniej 2,2 mln zł.


Z kolei gmina Gnojnik (pow. brzeski) ciągle walczy jeszcze ze zniszczeniami wyrządzonymi przez powódź w 2009 r. Rok później znów ich zalało. Jak przyznaje sekretarz gminy Anna Rachwalik, każda rządowa promesa to ogromna pomoc. - Sukcesywnie staramy się odbudować to, co zniszczyła nam powódź - mówi Rachwalik.


Dalszą pomoc obiecał wczoraj minister Jerzy Miller. Zapewnił, że środki na usuwanie skutków powodzi znajdą się w budżecie państwa na przyszły rok. - To oznacza, że już w lutym będziemy mogli przyznawać kolejne pieniądze - powiedział Miller. Zaapelował także do samorządów o możliwie szybkie wykorzystywanie przyznanych pieniędzy. - Wciąż wiele samorządów nie podpisało umów na pieniądze otrzymane w transzy zimowej - zauważył minister. - Zminimalizowaliśmy formalności, aby było szybciej i wygodniej, zatem przeszkody biurokratyczne nie są żadnym wytłumaczeniem - dodał minister i podziękował tym, którzy już rozliczyli transzę zimową.


Środki na usuwanie skutków powodzi z ubiegłych lat pochodzą z rezerwy celowej budżetu państwa. Samorządy najpierw otrzymują promesy. Pieniądze dostają dopiero wtedy, gdy wyłonią wykonawców inwestycji i podpiszą umowy z wojewodą małopolskim. Dlatego ważne jest, aby jak najszybciej rozpocząć przetargi. Jak ostrzegał minister, niewykorzystane do końca roku pieniądze trzeba zwrócić.

Tylko w ubiegłym roku straty po powodzi w Małopolsce sięgnęły prawie 3 mld zł w mieniu publicznym, w tym 1,6 mld zł w infrastrukturze.

Przyznane wczoraj 91 mln zł to już kolejna w tym roku transza, jaką dostała Małopolska. Wcześniej nasz region otrzymał promesy na łączną kwotę prawie 200 mln zł.